środa, 8 listopada 2017

Nowa zabawka - nowa jakość tworzenia

Ostatnia wycieczka do sklepu plastycznego zakończyła się zakupem pędzelka na naboje. Ze względu na cenę długo zastanawiałam się nad tym, czy jest mi on w ogóle potrzebny, zwłaszcza że już wcześniej kupiony pisak pędzelkowy z Sakury trochę mnie zawiódł.


Jeszcze tego samego dnia, przy kawie w kawiarni (nie mojej kawie, bo nie piję), wyciągnęłam notes i rozpoczęłam karykaturowanie sąsiada przy kawiarnianym stoliku. Efekt mnie niebywale zaskoczył. Syntetyczne włosie Pentela w porównaniu do pisaka pędzelkowego pracuje na papierze o wiele lepiej. Pisanie/malowanie nim to ogromna przyjemność. A efekt testu nowego artykułu plastycznego spodobał się na tyle modelowi, że domagał się pokolorowania go.


Nakładając kolor w programie graficznym, zależało mi na stworzeniu iluzji nadruku na kartonie w starym stylu. Dorzucałam nawet kartonową teksturę dla dopełnienia efektu. Swoją drogą, tworzenie karykatur to całkiem interesujący temat. Mam nawet w domu książkę o karykaturach, czekającą na przeczytanie...

środa, 1 lutego 2017

Rysunek. Odkryj talent, dzięki prawej półkuli mózgu - Anty podręcznik artysty?

Książka Betty Edwards "Rysunek. Odkryj talent, dzięki prawej półkuli mózgu" zbiera wiele pozytywnych recenzji wśród osób uczących się rysunku i mimo, że podziwiam usystematyzowanie wiedzy zdobytej przez autorkę podczas nauki rysunku, mam kilka uwag, którymi chciałabym się podzielić.



Cieszę się zawsze, kiedy mam okazję zgłębić temat rysunku bardziej niż  tylko na poziomie praktyki, a omawiana książka dostarczyła mi mnóstwo informacji wartych przemyślenia. Jednak tak jak autorka wspominała, głośne hasło "mózg" w tytule ma charakter bardziej sugestywny niż naukowy. Autorka dopisuje do swoich metod teorie naukowe, którym zarzuca się brak pokrycia w rzeczywistej nauce - co dla mnie było dużym zawodem. Mimo, że ćwiczenia opisane w książce mają realne odzwierciedlenie w postępie kopiowania obrazu, to dopisywane teorie przypominają straszenie ludzi słowiańskimi Południcami w celu ustrzeżenia ich od udaru ( no wiecie... niby działa, ale to nie Południce krzywdziły wieśniaków na polu ). Także już mamy dwie pierwsze uwagi - pozytywną i negatywną:


- niemające naukowego uzasadnienia teorie, próbujące tłumaczyć skuteczność ćwiczeń


+ skuteczne ćwiczenia uczące kopiowania


Ćwiczenia skupiają się zwłaszcza na pozbyciu symbolicznego odwzorowywania widzianych obiektów i zastąpieniu go odwzorowywaniem zaobserwowanego waloru.


Nieraz spotykałam się z opinią, że książka "Rysunek. Odkryj talent, dzięki prawej półkuli mózgu" jest dobra dla początkujących i dla profesjonalistów. Z tym drugim się nie zgodzę, chyba że dotyczy  osób profesjonalnie nauczających kopiowania. Nie bez powodu posługuję się słowem "kopiowania", bo chyba niczego innego z tej książki nie można się nauczyć. Nie zdobędziemy dzięki niej wolności w wyrażaniu się. Można to porównać do zestawienia umiejętności przepisania opowiadania w przeciwieństwie do napisania własnego. Trudno mi zgadywać na ile sama umiejętność kopiowania może mieć wpływ na późniejszy rozwój artystyczny, bo nigdy się tego nie musiałam uczyć, chociaż domyślam się, że dla osób, które tego nie potrafią może to być umiejętność przypominająca dopięcie dodatkowych kółek do roweru, których powinnyśmy się jak najszybciej pozbyć. ;)

- skupienie się na powierzchowności rysowanych obiektów z zupełnym pominięciem ich konstrukcji


Mimo zastrzeżeń nadal uważam, że jest to fajna książka dla osób, które chcą się dowiedzieć czegoś ciekawego, bo mimo zarzutów odnośnie dorabiania teorii na siłę, można z niej się dowiedzieć ciekawych informacji np. na temat artystycznego rozwoju u dzieci. Miłym urozmaiceniem są też cytaty o sztuce rozrzucone po całej książce.

+ dużo ciekawostek z pogranicza sztuki


Dzięki spłyceniu tematu rysowania tylko do kopiowania, książka świetnie nadaje się do szybkiego przyswojenia sobie prostej i "szpanerskiej" umiejętności. ;)

+ pozwala uwierzyć w swoje umiejętności


Podsumowując. Nie żałuję czasu poświęconego na przeczytanie tej pozycji. Jest to fajna książka dla ludzi, którzy chcą nauczyć się kopiować obrazy, jednak ci którzy chcą od rysunku więcej, powinni traktować ją jako ciekawostkę lub bazę do własnych refleksji. Samą autorkę podziwiam za umiejętność nauczania i próbę usystematyzowania wiedzy o nauce kopiowania, jednak trudno jest mi ją dodać do grona podziwianych przeze mnie artystów.

wtorek, 17 stycznia 2017

Po co pracować gdy można prokrastynować

Godzinka luźnego bazgrania w Gimpie.
Może kiedyś w końcu ogarnę się i przed zaczęciem bazgrania włączę program nagrywający ekran. Z jakiegoś powodu boje się, że jak do procesu przygotowań do rysunku dodam kolejną czynność to po drodze stracę zapał do rysowania. :P

poniedziałek, 21 listopada 2016

Edgar Allan Poe "Król Dżumiec"

Kolejna moja bitwa na Digarcie. Nie do końca jestem zadowolona z kolorów ale i tak zdziwiłam się, że udało mi się skończy na czas. Tak to jest gdy zostawia się wszystko na ostatnią chwilę. Ogólnie celowo chciałam uzyskać efekt zabrudzenia, chociaż może nie dokładnie o ten konkretny efekt mi chodziło.

Kto jeszcze nie widział Porter Robinson & Madeon - Shelter? :)

piątek, 23 września 2016

Średniowieczny rycerz

Znowu wzięło mi się udział w bitwie na Digarcie. W sumie nic wielkiego, ale jakoś podobają mi się gify pokazujące etapy pracy.

A tu link do finałów, gdzie można zobaczyć jeszcze inne prace.

wtorek, 10 listopada 2015

Wzbudzanie lęku i biblioteczne znalezisko.

Po długiej przerwie pojawiła się na digartowym bitwa konceptowa, w której musiałam wziąć udział. Tematem były "Upiory, stwory i potwory". Standardowo przy mało sprecyzowanych tematach artystycznych nie miałam pomysłu za co się wziąć, więc długo bazgrałam w szkicowniku postacie, które miałyby wzbudzać grozę (oczywiście z marnym skutkiem). To niesamowite, że łatwo jest namalować coś pięknego (wystarcz podążać za pewnymi regułami), a próba narysowania czegoś strasznego często kończy się wręcz komicznie.

Gdy już porzuciłam nadzieję, że w końcu zdecyduję się co mam namalować, wpisałam w wiki hasło "straszydło". Jednym z wyników była "Macica" (swoją drogą miałam wątpliwości, czy ten artykuł to nie żart). Opisany demon spodobał mi się tak bardzo, że od razu zaczęłam szkicować. Demon przeszedł kilka ewolucji, w międzyczasie udało mi się poznać kilka ciekawostek o robaczkach, których bez tego projektu bym nie poznała, a końcowy efekt widoczny jest powyżej. Niestety nie wystarczyło mi czasu na tło, nie dostałam też żadnego punktu w głosowaniu, ale i tak jestem zadowolona.
Na koniec pełnia szczęścia z powodu wygrzebania na bibliotecznym kiermaszu książki pod tytułem "Computer Graphics for Artists II". Książka po angielsku, na pierwszy rzut oka zawierająca masę skoncentrowanej wiedzy (jeszcze nie pochłonęłam jej w całości) i do tego za powalającą cenę dwóch złotych!!!