środa, 1 lutego 2017

Rysunek. Odkryj talent, dzięki prawej półkuli mózgu - Anty podręcznik artysty?

Książka Betty Edwards "Rysunek. Odkryj talent, dzięki prawej półkuli mózgu" zbiera wiele pozytywnych recenzji wśród osób uczących się rysunku i mimo, że podziwiam usystematyzowanie wiedzy zdobytej przez autorkę podczas nauki rysunku, mam kilka uwag, którymi chciałabym się podzielić.



Cieszę się zawsze, kiedy mam okazję zgłębić temat rysunku bardziej niż  tylko na poziomie praktyki, a omawiana książka dostarczyła mi mnóstwo informacji wartych przemyślenia. Jednak tak jak autorka wspominała, głośne hasło "mózg" w tytule ma charakter bardziej sugestywny niż naukowy. Autorka dopisuje do swoich metod teorie naukowe, którym zarzuca się brak pokrycia w rzeczywistej nauce - co dla mnie było dużym zawodem. Mimo, że ćwiczenia opisane w książce mają realne odzwierciedlenie w postępie kopiowania obrazu, to dopisywane teorie przypominają straszenie ludzi słowiańskimi Południcami w celu ustrzeżenia ich od udaru ( no wiecie... niby działa, ale to nie Południce krzywdziły wieśniaków na polu ). Także już mamy dwie pierwsze uwagi - pozytywną i negatywną:


- niemające naukowego uzasadnienia teorie, próbujące tłumaczyć skuteczność ćwiczeń


+ skuteczne ćwiczenia uczące kopiowania


Ćwiczenia skupiają się zwłaszcza na pozbyciu symbolicznego odwzorowywania widzianych obiektów i zastąpieniu go odwzorowywaniem zaobserwowanego waloru.


Nieraz spotykałam się z opinią, że książka "Rysunek. Odkryj talent, dzięki prawej półkuli mózgu" jest dobra dla początkujących i dla profesjonalistów. Z tym drugim się nie zgodzę, chyba że dotyczy  osób profesjonalnie nauczających kopiowania. Nie bez powodu posługuję się słowem "kopiowania", bo chyba niczego innego z tej książki nie można się nauczyć. Nie zdobędziemy dzięki niej wolności w wyrażaniu się. Można to porównać do zestawienia umiejętności przepisania opowiadania w przeciwieństwie do napisania własnego. Trudno mi zgadywać na ile sama umiejętność kopiowania może mieć wpływ na późniejszy rozwój artystyczny, bo nigdy się tego nie musiałam uczyć, chociaż domyślam się, że dla osób, które tego nie potrafią może to być umiejętność przypominająca dopięcie dodatkowych kółek do roweru, których powinnyśmy się jak najszybciej pozbyć. ;)

- skupienie się na powierzchowności rysowanych obiektów z zupełnym pominięciem ich konstrukcji


Mimo zastrzeżeń nadal uważam, że jest to fajna książka dla osób, które chcą się dowiedzieć czegoś ciekawego, bo mimo zarzutów odnośnie dorabiania teorii na siłę, można z niej się dowiedzieć ciekawych informacji np. na temat artystycznego rozwoju u dzieci. Miłym urozmaiceniem są też cytaty o sztuce rozrzucone po całej książce.

+ dużo ciekawostek z pogranicza sztuki


Dzięki spłyceniu tematu rysowania tylko do kopiowania, książka świetnie nadaje się do szybkiego przyswojenia sobie prostej i "szpanerskiej" umiejętności. ;)

+ pozwala uwierzyć w swoje umiejętności


Podsumowując. Nie żałuję czasu poświęconego na przeczytanie tej pozycji. Jest to fajna książka dla ludzi, którzy chcą nauczyć się kopiować obrazy, jednak ci którzy chcą od rysunku więcej, powinni traktować ją jako ciekawostkę lub bazę do własnych refleksji. Samą autorkę podziwiam za umiejętność nauczania i próbę usystematyzowania wiedzy o nauce kopiowania, jednak trudno jest mi ją dodać do grona podziwianych przeze mnie artystów.

wtorek, 17 stycznia 2017

Po co pracować gdy można prokrastynować

Godzinka luźnego bazgrania w Gimpie.
Może kiedyś w końcu ogarnę się i przed zaczęciem bazgrania włączę program nagrywający ekran. Z jakiegoś powodu boje się, że jak do procesu przygotowań do rysunku dodam kolejną czynność to po drodze stracę zapał do rysowania. :P