poniedziałek, 21 listopada 2016

Edgar Allan Poe "Król Dżumiec"

Kolejna moja bitwa na Digarcie. Nie do końca jestem zadowolona z kolorów ale i tak zdziwiłam się, że udało mi się skończy na czas. Tak to jest gdy zostawia się wszystko na ostatnią chwilę. Ogólnie celowo chciałam uzyskać efekt zabrudzenia, chociaż może nie dokładnie o ten konkretny efekt mi chodziło.

Kto jeszcze nie widział Porter Robinson & Madeon - Shelter? :)

piątek, 23 września 2016

Średniowieczny rycerz

Znowu wzięło mi się udział w bitwie na Digarcie. W sumie nic wielkiego, ale jakoś podobają mi się gify pokazujące etapy pracy.

A tu link do finałów, gdzie można zobaczyć jeszcze inne prace.

wtorek, 10 listopada 2015

Wzbudzanie lęku i biblioteczne znalezisko.

Po długiej przerwie pojawiła się na digartowym bitwa konceptowa, w której musiałam wziąć udział. Tematem były "Upiory, stwory i potwory". Standardowo przy mało sprecyzowanych tematach artystycznych nie miałam pomysłu za co się wziąć, więc długo bazgrałam w szkicowniku postacie, które miałyby wzbudzać grozę (oczywiście z marnym skutkiem). To niesamowite, że łatwo jest namalować coś pięknego (wystarcz podążać za pewnymi regułami), a próba narysowania czegoś strasznego często kończy się wręcz komicznie.

Gdy już porzuciłam nadzieję, że w końcu zdecyduję się co mam namalować, wpisałam w wiki hasło "straszydło". Jednym z wyników była "Macica" (swoją drogą miałam wątpliwości, czy ten artykuł to nie żart). Opisany demon spodobał mi się tak bardzo, że od razu zaczęłam szkicować. Demon przeszedł kilka ewolucji, w międzyczasie udało mi się poznać kilka ciekawostek o robaczkach, których bez tego projektu bym nie poznała, a końcowy efekt widoczny jest powyżej. Niestety nie wystarczyło mi czasu na tło, nie dostałam też żadnego punktu w głosowaniu, ale i tak jestem zadowolona.
Na koniec pełnia szczęścia z powodu wygrzebania na bibliotecznym kiermaszu książki pod tytułem "Computer Graphics for Artists II". Książka po angielsku, na pierwszy rzut oka zawierająca masę skoncentrowanej wiedzy (jeszcze nie pochłonęłam jej w całości) i do tego za powalającą cenę dwóch złotych!!!

niedziela, 15 lutego 2015

Graficzny prezent na walentinki i inspiracje.


W walentynki było wiele ciekawszych rzeczy do robienia, więc wpis związany z tym świętem pojawia się dzień później.

Miałam w planie podarować mojemu wybrankowi grafikę przedstawiającą mangową dziewczynę grającą na gitarze (gitarę chciał dostać, ale nie wspominał, że nie może być narysowana :D ), ostatecznie dostał tylko szkic, który widać poniżej.
Nigdy nie wiem co umieścić w tle, może pojawią się jakieś sugestie czym zapełnić półki? Wypadałoby jeszcze dodać trochę przestrzeni poniżej nogi, bo noga nieładnie przylega do krawędzi ilustracji. Swoją drogą Kolorystykę oparłam na harmonii barwnej - triadzie.

Kiedyś z zamiłowaniem oglądałam filmy udostępniane przez Feng Zhu. W jednym ze swoich filmów (Design Cinema – EP 38 - Reference Books Part 01) polecał książki, jedną z nich przeczytałam i jestem nią zachwycona. Gdyby nie on prawdopodobnie nigdy bym nie spojrzała na żaden tytuł science fiction, także trafiło mi się miłe zaskoczenie.

Chodzi o książkę "Ja robot" Isaaca Asimova.  Spodziewałam się książki opisującej fantazje na temat rozwoju techniki, okazało się jednak, że cały fikcyjny świat stworzony w książce jest tylko tłem dla ciekawych wątków opisujących relacje między ludźmi i robotami. Książka trafia do grona moich ulubionych i zdecydowanie poleciłabym ją każdemu.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Robię w Gimpie

 Powiedzmy, że na tym etapie mogę już zakończyć poprawki tej ilustracji. Z jakiś powodów odstęp czasowy pozwala mi wyciągnąć więcej z moich prac. Na dobrą sprawę zaleca się odejście od monitora w trakcie rysowania i zajęcie się czymś innym, by po przerwie spojrzeć na to co się stworzyło świeżym okiem, ale czy w moim wypadku ta przerwa musi trwać tyle miesięcy..? :P
Nadal trochę wstyd mi za tę pierwsza wersję.

wtorek, 30 grudnia 2014

Nowy rok i dojrzewalnia ilustracji

 Moja dojrzewalnia ilustracji powoli wydaje na świat nową wersję dziewczyny w kolorach analogowy, którą możecie pamiętać z wpisu Harmonia barw. Schemat analogiczny. Szczerze mówiąc nie wiem co mnie pokusiło, żeby w poprzednim stanie pokazać ją światu, ale stało się i nic tego nie zmieni. W poprzedniej wersji zależało mi na pokazaniu ruchu (stąd te dwa nieładne warkocze z przodu) i prawdopodobnie przez to zaniedbałam perspektywę, anatomię i głębię. 


Kierunek w którym obecnie zmierza ta praca podoba mi się na tyle, że planowałam uczynić z niej bazę do przećwiczenia innej harmonii barwnej, o której istnieniu byłam przekonana, ale po przejrzeniu źródeł, z których czerpałam wiedzę odnośnie dobierania kolorów, zaczęłam w nią wątpić. Chodzi o schemat analogowy rozszerzony, który prawdopodobnie w mojej głowie został przetworzony z rozdzielonego komplementarnego schematu barw (przepraszam za dziwne tłumaczenie, ale nie znalazłam polskiego odpowiednika), który wydaje mi się być wersją harmonii trójkątnej.

A co z tą triadą, którą już od dawien dawna obiecuję? Od jakiegoś czasu walczę z obrazkiem składającym się z trzech kolorów tworzących na kole barw trójkąt. Podobno jest to jedna z najtrudniejszych i chyba na niej poległam... Może kiedyś przyjdzie olśnienie, ale jak na razie spraw nie ma się najweselej, z resztą jak widać poniżej.


Jest tyle ciekawych zajęć, ale jutro porzucimy je wszystkie, by świętować kolejne, pełne okrążenie ziemi wokół słońca. Z tej okazji życzę wszystkim szczęśliwego nowego roku i udanego rozwoju artystycznego!

czwartek, 12 czerwca 2014

Wyzwanie szkicowe?

Zgłębianie tajników harmonii barwnych schodzi na ostatni plan mimo, że obraz z harmonią trójkątną już prawie skończony. Ciągle coś mnie od niego odciąga, ale widząc słabe zainteresowanie moimi wpisami domyślam się, że nikt nie poczuje się tym faktem skrzywdzony.

Jakiś czas temu, w jednym z supermarketów, wpadł mi w ręce niewielki notes kołowy z białymi stronami o wyjątkowo grubej okładce. Jego forma prawie idealnie nadawała się na podręczny szkicownik (ciągle marzy mi się wygodny szkicownik z beżowymi kartkami), a jego cena wręcz krzyczała - Kup to!. Notes powędrował do koszyka i do tej pory dzielnie leżał na parapecie, czekając aż poświęcę mu czas.
Dzisiaj postanowiłam zapełnić go szkicami. Planuję "upiększać" go co najmniej jednym szkicem dziennie. Nie muszą być to szkice perfekcyjne, ważne, by ich tematy możliwie bardzo się różniły. Głównym celem jest poszerzenie artystycznego słownictwa, poprzez studiowanie różnych kształtów.
Trzy pierwsze szkice można już podziwiać. Pierwsze dwa powstały przy wykorzystaniu cienkopisu, mazaków o różnych odcieniach szarości i białego żelopisu. Roślina doniczkowa powstała wyłącznie za pomocą ołówka mechanicznego. Każdy ze szkiców powstał w ciągu kilkunastu minut (byle by się nie przemęczać). Jeśli dobrze zgaduję liczbę kartek w notesie, to by go zapełnić w ciągu miesiąca trzeba byłoby wykonywać co najmniej trzy szkice dziennie.
Pochwali się ktoś swoim szkicownikiem? ;)